sobota, 12 listopada 2016

Fall in love with autumn

Na początek powiem, że to nie miało tak być. Nie planowałam tak długiej przerwy ale czasem coś nas do tego zmusi. Tym razem laptop odmówił posłuszeństwa, ale dzięki temu, że są osoby na które można liczyć w każdej sytuacji  udało się wszystko uratować i tak oto wracam ze wszystkim co zaplanowałam jakiś miesiąc temu. :)  

Jesienią nasze domy zazwyczaj zamieniają się w magiczne kąciki. Zapalamy świece, które wkładamy do lampionów, żeby było jeszcze bardziej klimatycznie. Wieczory robią się dłuższe, koce nas ogrzewają przy czytaniu książek, czy oglądaniu filmów, bujane krzesła nas kołyszą, a w kominku tańczy ogień... Zbieramy kasztany, żołędzie, dzieci robią z nich ludziki - nie mogę się doczekać, kiedy mój Nathan będzie na tyle duży żebyśmy mogli je robić razem - jako dziecko uwielbiałam tego typu sprawy ;). Fajna sprawa z tą jesienią, co nie? Wszystko przygotowuje się, żeby zapaść w sen zimowy ale za to w jakim stylu! 
U nas tej jesieni dom zdobią, dynie, światełka, lampiony, które wykorzystaliśmy do naszych jesiennych kadrów, na które serdecznie Was zapraszamy!
Miłego oglądania :)


czwartek, 8 września 2016

Nasze wycieczki na plaże

Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam, żeby mieć dom na plaży, albo chociaż przeprowadzić się w miejsce, gdzie plażę będę mieć na wyciągnięcie ręki i będę mogła po niej biegać każdego ranka, czy też spacerować każdego wieczoru. Z czasem, kiedy dorastamy i obieramy swoje ścieżki życiowe te nasze marzenia z dzieciństwa są gdzieś raczej zapomniane, bo zastępujemy je nowymi, tymi bardziej "dorosłymi". I mimo, że później już nie marzyłam o domku na plaży, ani nawet o mieszkaniu w pobliżu plaży to los spełnił po części moje marzenie z dzieciństwa. Jest fajnie, bo marzenia na prawdę się spełniają. Czy to los nam w tym pomaga, czy inni ludzie czy też my sami. 
Jakiś dobry miesiąc temu, kiedy moja siostra przyjechała nas odwiedzić i poznać małego Nathaniela, a pogoda bardzo nam dopisywała  postanowiliśmy wybrać się na plażę, by poczuć piasek między palcami, wsłuchać się w szum morza i nazbierać pełne kieszenie muszelek. Ktoś kto lubi kolekcjonować wszystko co możliwe bardzo dobrze mnie rozumie ;) Teraz żyjąc już wspomnieniem, prawie minionego lata przygotowałam kilka kadrów z tych naszych wycieczek na Bantham Beach i Paignton Front Beach. Dajcie znać jak to było z Waszymi marzeniami. O czym marzyliście będąc dzieckiem i czy te marzenia się spełniły?
Ściskamy! 



sobota, 6 sierpnia 2016

Let's eat cake!

Słodki, a zarazem orzeźwiający tort, który wyglądem przypomina leśny mech przywołał mi wiele wspomnień z dzieciństwa. Od razu nasuwa się na myśl wędrowanie po leśnych ścieżkach, niedzielne popołudnia spędzone na zbieraniu jagód czy później grzybobraniu. Spacery i unoszące się 'sosnowe powietrze', czy nawet szkolna akcja: zbieranie śmieci na Dzień Ziemii. Właśnie ten tort zabrał mnie kilkanaście lat wtecz i była to bardzo miła chwila. Dodatkowy plus taki, że była moja siostra tuż obok  i mogłyśmy powspominać to razem. Było tak fajnie!
Przepis znalazłam na blogu Gotuję, bo lubię Kasi Guzik jednak nie miałam składników na krem, więc użyłam bardzo uniwesalnego kremu, chyba można powiedzieć - do wszystkiego. Co do szpinaku - jego naprawdę nie czuć! Więc, jeśli ktoś ciągle się zastanawia, czy to w ogóle może być dobre - mówię może być, nie tyle że dobre, a przepyszne! Jest to idealne ciato na lato z lekkim, bardzo owocowym kremem. Jeśli jesteście zainteresowani - zapraszam po przepis poniżej. :)