czwartek, 8 września 2016

Nasze wycieczki na plaże

Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam, żeby mieć dom na plaży, albo chociaż przeprowadzić się w miejsce, gdzie plażę będę mieć na wyciągnięcie ręki i będę mogła po niej biegać każdego ranka, czy też spacerować każdego wieczoru. Z czasem, kiedy dorastamy i obieramy swoje ścieżki życiowe te nasze marzenia z dzieciństwa są gdzieś raczej zapomniane, bo zastępujemy je nowymi, tymi bardziej "dorosłymi". I mimo, że później już nie marzyłam o domku na plaży, ani nawet o mieszkaniu w pobliżu plaży to los spełnił po części moje marzenie z dzieciństwa. Jest fajnie, bo marzenia na prawdę się spełniają. Czy to los nam w tym pomaga, czy inni ludzie czy też my sami. 
Jakiś dobry miesiąc temu, kiedy moja siostra przyjechała nas odwiedzić i poznać małego Nathaniela, a pogoda bardzo nam dopisywała  postanowiliśmy wybrać się na plażę, by poczuć piasek między palcami, wsłuchać się w szum morza i nazbierać pełne kieszenie muszelek. Ktoś kto lubi kolekcjonować wszystko co możliwe bardzo dobrze mnie rozumie ;) Teraz żyjąc już wspomnieniem, prawie minionego lata przygotowałam kilka kadrów z tych naszych wycieczek na Bantham Beach i Paignton Front Beach. Dajcie znać jak to było z Waszymi marzeniami. O czym marzyliście będąc dzieckiem i czy te marzenia się spełniły?
Ściskamy! 



sobota, 6 sierpnia 2016

Let's eat cake!

Słodki, a zarazem orzeźwiający tort, który wyglądem przypomina leśny mech przywołał mi wiele wspomnień z dzieciństwa. Od razu nasuwa się na myśl wędrowanie po leśnych ścieżkach, niedzielne popołudnia spędzone na zbieraniu jagód czy później grzybobraniu. Spacery i unoszące się 'sosnowe powietrze', czy nawet szkolna akcja: zbieranie śmieci na Dzień Ziemii. Właśnie ten tort zabrał mnie kilkanaście lat wtecz i była to bardzo miła chwila. Dodatkowy plus taki, że była moja siostra tuż obok  i mogłyśmy powspominać to razem. Było tak fajnie!
Przepis znalazłam na blogu Gotuję, bo lubię Kasi Guzik jednak nie miałam składników na krem, więc użyłam bardzo uniwesalnego kremu, chyba można powiedzieć - do wszystkiego. Co do szpinaku - jego naprawdę nie czuć! Więc, jeśli ktoś ciągle się zastanawia, czy to w ogóle może być dobre - mówię może być, nie tyle że dobre, a przepyszne! Jest to idealne ciato na lato z lekkim, bardzo owocowym kremem. Jeśli jesteście zainteresowani - zapraszam po przepis poniżej. :) 


środa, 27 lipca 2016

Popołudnie nad rzeką

Cześć Wszystkim! 
Ze względu, że teraz jestem mamą na pełen etat fotografią zajmuję się mniej, o wiele mniej. W związku z tym postanowiłam trochę urozmaicić mojego bloga o kilka nowych kategorii. Oczywiście wpisy pewnie nie będą pojawiać się bardzo często ale od czasu do czasu na pewno coś tutaj wrzucę. 
Dzisiaj przychodzę do Was z fotorelacją z naszej wycieczki nad rzekę. Wyjazd sponatniczny, gdyż w planach była plaża. Plaża była później ale i nad rzeką mieliśmy nielada ubaw. Nathaniel oczywiście przez prawie cały ten czas spał w wózku, więc mieliśmy okazję na chwilę tylko dla siebie. Woda była dosyć ciepła co nas zaskoczyło, ponieważ to był drugi naprawdę ciepły dzień tego lata. Na koniec, gdy już zmierzaliśmy do domu nasze maleństwo postanowiło zakończyć niekrótką drzemkę ;) więc wykorzystaliśmy moment i zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć. 
Co do miejsca to na pewno jest to świetne miejsce na piknik, grilla, można też (dla odważnych) skakać do wody, czy tak jak my pomoczyć nogi i 'puszczać kaczki'. Dodam, że miejsce jest pozbawione całkowicie zasięgu, więc to jeszcze dodatkowy plus, bo nie sprawidzimy tam poczty, Facebooka, czy Instagrama. Jestem jak najbardziej na tak! Bez wątpienia jest to jedno z naszych ulubionych miejsc i nieraz tam wrócimy.
Miłego oglądania :)